Historia szkoły

 

HISTORIA SZKOLNICTWA
W BIE
ŹDZIEDZY

                                                                                                                                           Pierwsi studenci i klerycy z Bieździedzy (1423-1597) oraz pierwsza miejscowa szkoła (1540). Ośrodek odbywania stażów w parafii Bieździedza (1423-1600).

       W związku ze strukturą społeczną i stopniem rozwoju cywilizacyjnego parafii pozostaje podjęcie studiów w Akademii krakowskiej przez mieszkańca Bieździedzy. Otóż w 1423 r. wpisał się na wydział teologiczny tej Akademii „Mikołaj z Bieździedzy"  i można z całą pewnością powiedzieć, że był to w ogóle pierwszy w dziejach student i ksiądz z parafii Bieździedza . W księdze wpisów zajmuje 46 pozycję w tym roku, a w rubryce wpłat nie ma żadnej adnotacji. Większość wpisujących się wpłacała od 2 do 4 grosze. Kartoteka miejscowości pochodzenia studentów z XV w. wykazuje jeszcze z parafii dekanalnych następujący wpis z 1492 r.: „Jan Sebastian z Brzostka". W tym wieku spora już grupa młodzieńców wiejskich szlachecko-chłopskich studiowała w Krakowie i do nich należał też Mikołaj z Bieździedzy. A że nie wpłacił nawet jednego grosza, wolno wnosić, że był pochodzenia chłopskiego. Następnym studentem i księdzem z parafii Bieździedza, który w latach 1586-1596 studiował w Krakowie także teologię, był Jan z Bieździedzy, syn Adama . Wedle ówczesnych zasad studia te finansował proboszcz w Bieździedzy, Łukasz Jodłowita (z Jodłowej), co było równoznaczne z zatrudnieniem młodego księdza na stanowisku katechety bezpośrednio po uzyskaniu święceń kapłańskich. Zapewne więc ks. Jan był jakiś czas katechetą w Bieździedzy, ale też po kilkunastu latach wrócił tutaj na stanowisko proboszcza, które zajmował w latach 1613-1643 jako Jan Capricius, czyli Kozioł.Gruntowne wykształcenie wyższe uzyskał także Piotr Broniewski, który studiował medycynę i nauki przyrodnicze na zagranicznych uniwersytetach, do których wpisywał się zawsze jako „Piotr Broniewski z Bieździedzy". Studiował kolejno w roku akademickim 1578/79 w Bazylei i w r. 1586 w Lipsku.W tym czasie ugruntowała się już opinia, że parafia Bieździedza ma nowoczesny ośrodek dobrze wyposażony materialnie i intelektualnie, gdzie są warunki do odbywania stażów i zdobywania wiedzy. Ośrodek ten tworzyły parafia i prebenda, która w dekanacie jasielskim była najstarszą tego typu jednostką (od 1436 r.) i cieszyła się dużym uznaniem. 
    W latach 1513, 1521, 1529 i 1539 prebendy miały jeszcze miejskie parafie w Jaśle i Nowym Żmigrodzie, ale pod względem ilości Duchownych-stypendystów Bieździedza przewyższała te miasta.W wymienionych latach Bieździedza posiadała plebana, wikariuszów (po jednym), stypendystów (w 1513 r. dwóch), prebendę i prebendariuszy, nauczyciela i lektora . Lektor miał obowiązek odprawiać mszę św. i był wynajmowany przez prebendarza, żeby go zastępował w czasie jego nieobecności. Taki charakter lektora uzasadniano przykładem Bieździedzy: „najemny charakter lektora w stosunku do prebendarza: lektor ks. prebendarza", a w przypisie: „w parafii Bieździedza (dek. Jasło) w r. 1527" .Gdy idzie natomiast o nauczyciela, to rolę taką spełniał najpierw prebendarz, a w miarę wzrostu zainteresowania nauką szkolną, dodatkowo zatrudniano przy prebendzie nauczyciela, który należał do „służby kościelnej", oraz uczył chłopców religii, modłów i śpiewu (dziewczęta były wyłączone). W dekanacie jasielskim w 1539 r. na 37 parafii już 34 miały nauczyciela. W Bieździedzy nauczyciel przy prebendzie był zatrudniony od 1513 r., ale w związku z coraz większą ilością chętnych do pobierania nauki, zaszła konieczność powiększenia sal lekcyjnych. W tej sytuacji „szkołę parafialną, staraniem miejscowego plebana i parafian wybudowano w r. 1540" . Była to zapewne szkoła drewniana, w której uczono już czytać, pisać, rachować, katechizmu, a także śpiewu kościelnego i służenia do mszy św. Nauczycielem był organista. W 1604 r. jest nawet mowa o kierowniku szkoły Piotrze Sławińskim (może pierwszym w dziejach Bieździedzy), o którym rodzice „dają wszyscy dobre świadectwo" , ale w 1608 r. bp P. Tylicki w czasie wizytacji parafii zanotował, że „dom szkolny rozpadł się" . 

SZKOŁA  STANĘŁA  NA  GRUNCIE  PLEBAŃSKIM

     Rozwój rzemiosła i handlu zewnętrznego wpływał korzystnie  na sytuację społeczno- gospodarczą parafii Bieździedza i jej możliwości finansowe. Po okresie głębokiego upadku oświaty pojawiły się pierwsze sygnały odnowienia szkolnictwa. W 1786 roku w wydatkach ,,na pensję" proboszcz S. Miernikiewicz odnotował, że ,, organiście, który razem do nauki dzieci jest delegowany, lecz gdy na to funduszy nie ma, szkoły też także”. Zapis ten w rzeczywistości oznaczał, że nie odbywały się zajęcia szkolne, ponieważ nie było odpowiedniego pomieszczenia. Toteż podjęto starania i prace, które doprowadziły w 1797 roku do wystawienia budynku szkolnego . Była to już druga szkoła w parafii Bieździedza jako osobno stojący budynek szkolny.  Można pokusić się o przypuszczenie, mocno jednak uzasadnione, że szkoła stanęła na gruncie plebańskim, ok. 200 m od muru cmentarnego przy drodze do Kołaczyc i że był to budynek później Jaroszowej. Budynek ten stał na wysokości w drugim rzedzie domu Hankowiczów i został rozebrany dopiero w 1959 roku po wykupieniu placu przez sąsiada J. Żyrę. taką lokalizację potwierdza pośrednio spór z 1895 roku gminy Bieździedza z dworem w Bieździedzy o plac na budowę szkoły. Od 1602 r., kiedy wystawiony w 1540 roku pierwszy oddzielny budynek szkolny rozpadł się,aż do nowego budynku z 1796 roku dotychczasowe szkoły istniały w Bieździedzy w sensie prowadzenia zajęć szkolnych w pomieszczeniach głównie prebendy w domu organisty. Wprawdzie w ówczesnym nowym budynku szkolnym uczył także- jak poprzednio organista, ale odtąd pojęcie szkoły kojarzono już zawsze z osobnym budynkiem dydaktycznym. Potrzeba posiadania nowego budynku szkolnego wynikała także z decyzji zaborcy o likwidacji istniejących przy nielicznych parafiach prebend, co zmuszało do szukania nowych pomieszczeń szkolnych. Zresztą w Bieździedzy budynek prebendy był już bardzo stary i nadawał się tylko na przechowanie mniej cennych rzeczy. Gdy więc w 1805 roku ustawa szkolna wprowadziła tzw. ,,szkołę trywialną,, czyli gminną, parafia Bieździedza była przygotowana do realizacji poszerzonego programu nauczania ( szkoła 2- oddziałowa; oddział 1, dwuletni: alfabet, początki  czytania, rachunki  z pamięci, religia; oddział 2, roczny: czytanie, pisanie, rachunki na piśmie, pisanie listów w j. polskim i j. niemieckim., religia).

  

 

OKUPACJA NIEMIECKA

        Druga wojna światowa rozpoczęła się l września 1939 r. i już tego dnia o godzinie 8.00 eskadra samolotów niemieckich przeleciała nad Sowiną i Bieździedzą w kierunku Krosna i Moderówki, aby zbombardo­wać istniejące tam lotniska. Kolejny nalot miał miejsce 4 września, a celem było zniszczenie Prochowni nr 5 zakładów wojskowych w Krajowicach - Gamracie, budowanych tu w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego (COP), podobnie jak Stalową Wolę. Bomby w tym dniu były zrzucane szczęśliwie na błonia kołaczyckie i skrawkiem na Kłodawę, więc zamierzonych strat w ogóle nie było. Jednakże te bombardowania i psychoza wojny spowodowały, że kto tylko mógł z Kołaczyc i dorośli mężczyźni z wiosek uciekali na wschód przed Niemcami.Popłoch ludności był uzasadniony, gdyż polskie oddziały 11 Karpackiej Dywizji Piechoty otrzymały 5 września rozkaz koncentracji w rejonie Brzostek - Kołaczyce - Bieździedza - Warzyce; dowództwo ulokowało się w Lubli. Stanisławowski 48 pułk piechoty, który miał się zatrzymać w rejonie Bukowa-Kluczowa z armatami w Bieździedzy, jeszcze przed dyslokacją zawrócił na wschód. Stało się tak dlatego ,że już „w sobotę rano, dnia 9 września 1939 r. przybyły pierwsze patrole niemieckie do Kołaczyc, a dopiero w poniedziałek 11 września 1939 r. o godzinie 3-ciej po południu przejechali motocykliści niemieccy przez Bieździedzę dalej na wschód i z tą chwilą znalazła się nasza wioska pod okupacją niemiecką" . Do Kołaczyc zaś kompania niemiecka wkroczyła 9 września 1939 r. i stacjonowała tam do 7 stycznia 1940 r. Hitler, potwierdzając zabór Polski, 26 października 1939 r. utwo­rzył Generalne Gubernatorstwo, a powiat jasielski, obejmujący rozległy teren (gorlickie, krośnieńskie, strzyżowskie i jasielskie) liczył 385000 mieszkańców: 310000 Polaków, 51000 Ukraińców-Łemków i 24000 Żydów . Generalne Gubernatorstwo (GG) obejmowało okręgi lubelski, radomski, warszawski i krakowski ze stolicą w Krakowie, gdzie urzędował na Wawelu gubernator Hans Frank. Poznańskie zostało włączone do Rzeszy niemieckiej, a Polacy, którzy odmówili przyjęcia obywatelstwa niemieckiego, zostali przymusowo wysiedleni do GG. Z tego powodu kilkanaście rodzin z tamtych ziem przyjechało do parafii Bieździedza, gdzie wcześniej przybyli też uciekinierzy z terenów wschodnich Rzeczypospolitej, zajętej do rzeki Bug przez Armię Czerwo­ną. W uzgodnieniu z Hitlerem atak tej armii na Polskę nastąpił 17 wrze­śnia 1939 r., a zabrani do niewoli polscy oficerowie zostali podstępnie rozstrzelani (kwiecień 1940 r.) w Katyniu, Miednoje i innych miejscowo­ściach ZSRR (ok. 22000), a polska ludność cywilna i urzędnicy wywie­zieni zostali na Syberię (ok. 1500000). Przybyli do parafii Bieździedza wygnańcy z Poznańskiego i uciekinierzy z terenów wschodnich Polski zostali chętnie przyjęci i włączyli się szybko w nurt życia miejscowej społeczności, zwłaszcza zaś przystąpili do pracy konspiracyjnej. Kolejnym krokiem władz hitlerowskich była akcja zagłady Żydów, podjęta w myśl rasistowskiej zasady czystej krwi. Najpierw wprowadzono (13 listopad 1939 r.) obowiązek noszenia przez Żydów na rękawie od 12 roku życia widocznej białej opaski z gwiazdą Dawida, a później zorganizowano wydzielone tereny, tak zwane getta, gdzie Żydzi musieli mieszkać. Od listopada 1941 r. takie getto istniało w Jaśle, następnie utworzono też w Kołaczycach i Brzostku. Żydzi mieszkający w parafii Bieździedza od lute­go 1942 r. byli już zamknięci w obrębie getta kołaczyckiego, a 12 sierpnia 1942 r. wszystkich z tego getta (ok. 260 osób) wywieziono na Podzamcze w Krajowicach i tam rozstrzelano. W tym czasie na Zętkach ukrywał się Żyd nazywany Jacek Klec, krawiec prawdopo­dobnie z Warszawy, który przeżył w parafii dalsze lata wojny (1943-1945 r. w Sowinie) i dopiero w dniach ofensywy styczniowej został śmiertelnie tra­fiony przypadkowym pociskiem. Władze hitlerowskie 15 maja 1940 r. utworzyły „Polnischer Bau­dienst", czyli Polską Służbę Budowlaną, do której byli przymusowo wer­bowani młodzi mężczyźni (17-25 lat), których potocznie nazywano Juna­kami. Skoszarowani w barakach na obrzeżach Jasła wykonywali różne prace ziemno-budowlane, w tym też asfaltowanie szosy Jasło - Pilzno, a nawet byli zmuszani do kopania zbiorowych mogił. Późnym latem 1942 r. oddział jasielskich junaków został wysłany do Krakowa, gdzie pracował przy poszerzaniu lotniska. Jednak do najbardziej rodzinnie przeżywanych zdarzeń był przymu­sowy wywóz na roboty do Niemiec bądź to według wcześniej przygotowanej listy, bądź też bardzo często metodą łapanek ulicznych i po wsiach na targach. Jeżeli ktoś uciekał lub stawiał opór, był przeważnie na miejscu rozstrzeliwany, albo też wywożony do obozu koncentracyjnego.
    Od lata 1940 r., kiedy rozpoczęły się takie łapanki , do stycznia 1945 r. wywieziono do pracy w Niemczech 80 osób z Bieździedzy i 90 osób z Bieździadki. Niepełny wykaz wywiezionych z tych wsi podaje Kronika Szkoły w Bieździedzy. Atmosfera stałego zagrożenia i niepewności o jutro powodowała, że ludność parafialna szukała pocieszenia i nadziei w kościele. Proboszcz Stanisław Bałuk od 1940 roku corocznie organizował rekolekcje i był zawsze rzecznikiem pokrzywdzonych przez Niemców (znał dobrze j. niemiecki). Kościół w tym czasie zamilkł, gdyż trzeba było zgodnie z zarządzeniem zdjąć i przekazać Niemcom dzwony. Dnia „29 IX (1941 r.) odstawiono dwa dzwony do Zarządu Gminy w Kołaczycach, jeden wagi 200 kg z płaskorzeź­bą św. Jana Ewangelisty, trzymającego kielich z wężem i M. Boską z Dzieciątkiem (w formie półfigury), sprawiony „w 1923" u Felczyńskich w Prze­myślu, drugi dzwon wagi 100 kg z płaskorzeźbą św. Teresy od Dzieciątka Jezus (półfigura) z napisem: „Na chwałę św. Teresy z prośbą o róże z nieba. Parafianie r. 1927" - też odlany u Felczyńskich. Swoimi zabiegami w General-Gouvernement udało się p. Elżbiecie Romerównej, kolatorce, uratować Jednak zamknięta dzwonnica (i milczący, ukrywany dzwon), przez całą okupację była nieczynna. Także plebania, dwór (pokoje i podwórza), oraz nowy budynek Kółka Rolniczego, a nawet szkoła, częściej były nieczynne dla wypełniania swych normalnych funkcji, bowiem wojska nie­mieckie zajmowały te budynki i pomieszczenia. Jako pierwsze przybyły baterie ciężkiej artylerii w dzień odpustu parafialnego, 15 sierpnia 1940 r. Działa rozlokowano na pastwiskach pomiędzy plebanią i szkołą, kantyna urządzona była w Kółku Rolniczym, stołówka i część kwater w szkole, sztab we dworze, a dowództwo operacyjne na plebanii.Ten układ dyslokacji utrzymywał się właściwie zawsze, bowiem po wyjeździe rotacyjnej grupy artylerzystów (15 grudnia 1941), kolejne dwie kompanie piechoty przybyły 23 kwietnia 1941 r., by wyjechać na wschód 21 maja tego roku, a po nich przybywały jeszcze następne oddziały. Słusznie wówczas przypuszczano, że Niemcy zaatakują Związek Ra­dziecki, co rzeczywiście nastąpiło 21 czerwca 1941 r. Po początkowych sukcesach oddziały niemieckie nadal przyjeżdżały do Bieździedzy na krótki odpoczynek, a od połowy 1943 r., już zdziesiątkowane, z obsadą zmobilizowanych dodatkowo żołnierzy, przeważnie starszych wiekiem rezerwistów, skierowanych do zabezpieczenia sprzętu i wyposażenia. W takich okolicznościach nauka szkolna odbywała się w warunkach nienormalnych i tylko wówczas, gdy można było zapewnić jakieś pomiesz­czenie. „Do nauczania posiadała szkoła dwie sale: jedną u Sióstr Serafitek w Bieździedzy, a drugą w Domu Ludowym w Bieździadce, gdyż cała szkoła zajęta była przez wojsko .... Nauka trwała od 8-mej rano do 4 1/2 po połu­dniu, tak że dzieciz dalszych przysiółków, jak Góry, Rzeki, powracały prawie wieczorem do domu" . Trzeba jeszcze dodać, że nowy Dom Lu­dowy w Bieździadce nie miał jeszcze pieców, więc w porze jesienno-zimowej zajęcia odbywały się w domu Apolonii Miśkiewiczowej w Bieździadce. Nauka religii często odbywała się w domu Hankowiczów, a w sytuacjach wyjątko­wych także w starym budynku szkolnym „u Jaroszowej" z 1797 r.Niemieckie władze szkolne zarządzeniem z 6 maja 1940 r. naka­zały usunięcie wszystkich dotychczasowych podręczników szkolnych i od września tego roku wprowadziły bezwartościowy i propagandowy miesięcznik „Ster", który zastępował wszystkie pomoce książkowe. W tym czasie szkoły otrzymały też nowe okrągłe pieczątki, a szyldem szkolnym stała się tablica z napisem „Offentliche Polnische Yolksschule in Bieździe-dza", czyli Publiczna Szkoła Powszechna w Bieździedzy.

 Publiczna Szkoła Powszechna w Bieździedzy.
Zdjęcie klasy kończącej szkołę powszechną w maju 1943 r.

Jasielski starosta okupacyjny Ludwik Losacker nakazał nadto kon­fiskatę dzieł sztuki i pomocy naukowych. W bieździedzkiej szkole zabra­no wszystkie istniejące mapy i książki biblioteczne . Na­uczyciele otrzymali polecenie przekonywania dzieci, aby ich starsze sio­stry i bracia wyjeżdżali do Niemiec do pracy, a wiosną i latem musieli organizować zbieranie przez dzieci wytypowane zioła, następnie suszyć je i odstawiać do punktów odbioru . Musieli też przepro­wadzić spisy rolne i namawiać gospodarzy, aby sadzili drzewa morwowe i zakładali hodowlę jedwabników. Dzieci szkolne, jak też dorośli, często nie mieli w czym chodzić i co jeść. „Zauważono wielką nędzę, brak koszul, pościeli, odzieży, obuwia, bluz, a niektóre dzieci miały na sobie tylko strzępy odzieży lub ko­szul, inne natomiast nosiły ubrania uszyte z papierowych worków" . W takich warunkach granatowa policja (Polacy) na zarządzenie starostwa przed świętami Bożego Narodzenia ściągała grzywny od rodziców za niewysyłanie dzieci do szkoły, „...a gdy kto nie miał gotówki, to zabierano kapy, poduszki i różne mniejsze przedmioty w zastaw; . W listopadzie 1942 r. władze szkolne w Jaśle przydzieliły do Bieździedzy „pewną ilość drewniaków" dla ubogich dzieci, aby miały w czym chodzić do szkoły (dzieci od wczesnej wiosny do późnej jesieni zawsze chodziły wszędzie boso). W czerwcu 1943 r. stan liczebny klas wynosił: I - 68, II - 52, III - 58, IV - 49, V - 37, VI - 25, razem 289. W latach okupacji nie prowadzono żadnych zajęć przez ponad 200 dni szkolnych . 

SZKOŁA PO WOJNIE

            Szkoła Podstawowa w Bieździedzy rozpoczęła naukę po wojnie od podliczenia strat w obecności dzieci i rodziców ,,szkody wywołane przez okupację niemiecką i wysiedlenie przedstawiły się następująco:


- majątek szkolny w ogólności 25% zniszczenia
- w budynku i zabudowaniach gospodarczych 15%
- w urządzeniach i umeblowaniu 88%
- w pomocach naukowych 73%
- w bibliotece 90%
W pieniądzach z roku 1939 :
- Szkoła i zabudowania gospodarcze straty na sumę 2786 zł
- urządzenia szkolne na  1279 zł
- pomoce naukowe na  840 zł
- biblioteka na 360 zł
- razem na sumę 5269 zł. 
W początkach nauka nie była łatwa z braku wszystkiego"
(KS, t.2, s.71)
        Trzeba było więc uzupełniać wszystko, a uczono jedynie przy pomocy ,,PŁOMYCZKA"  i  ,,PŁOMYKA''. Rok szkolny ukończyła tylko dwójka dzieci, promowano 199, a 100 pozostawiono w tej samej klasie, w tym 74 dzieci w ogóle nie sklasyfikowano.
    Każdy następny rok przynosił poprawę w zakresie zaopatrzenia dzieci w podręczniki i inne pomoce naukowe, ale stale wzrastała ilość uczniów, stara szkoła z 1896 roku z trzema tylko salkami, nie była już w stanie pomieścić takiej ilości młodzieży. Gdy więc w Kołaczycach rozpoczęto budowę okazałego gmachu gimnazjalnego ( oddany do użytku w 1962 r. ), stary barak tego gimnazjum, w którym odbywały się dotąd zajęcia, został rozebrany i przewieziony do Bieździedzy. Tu, po zmontowaniu po drugiej stronie szosy, naprzeciw starej szkoły, został przekazany 10 grudnia 1958 r. dla młodzieży szkolnej.

NADANIE W 1969 r. SZKOLE  IMIENIA  STANISŁAWA MATYSIKA

                    ,,Nowy rok szkolny (1968/69) rozpoczął się w dniu l września konferencją Rady Pedagogicznej, a w dniu 2 września uroczystością z udziałem wszystkich uczniów, nauczycieli i sporej ilości rodziców. Nowy rok szkolny rozpoczęto w nowym budynku szkolnym oddanym do użytku w przeddzień 30 rocznicy napaści Niemiec hitlerowskich na Polskę. Bu­dynek ten posiada 8 sal lekcyjnych oraz salę gimnastyczną.

Nosi imię
Stanisława Matysika,

miejscowego działacza społeczno-politycznego z okresu przedwojennego i początków okupacji hitlerowskiej. Propozycja nadania imienia szkole wyszła od żyjących obecnie działaczy, współtowarzyszy Stanisława Matysika. Została gorąco poparta przez przewodniczącą Komitetu Budowy Szkoły ob. Stanisławę Fuczek, oraz przez miejscowe i powiatowe władze polityczne i administracyjne, jak również przez ludność wsi Bieździadka. Za wszelką cenę nie chciał dopuścić, aby nowa szkoła otrzymała imię Stanisława Matysika ówczesny kierownik szkoły, ob. Jan Rakoczy dlatego, że kiedy w okresie przedwojennym Stanisław Matysik prowadził tutaj działalność polityczną, ob. Jan Rakoczy był stronnikiem obozu sanacyjnego, a zatem był wrogo ustosunkowany do politycznej działalności Stanisława Matysika." Wypis z KS, t.3, s. 173.

 

Stanisław Matysik urodził się 16 grudnia 1907 roku we Lwowie. Uczęszczał do Szkoły Podstawowej w Bieździedzy i Kołaczycach, a następnie jasielskiego Gimnazjum. Po ukończeniu gimnazjum został powołany do służby wojskowej  w Oficerskiej Szkole Rezerwy Piechoty. Następnie rozpoczął studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Stanisław Matysik od młodych lat wykazywał dużo sympatii dla ruchu ludowego. Brał udział w zebraniach organizacji chłopskiej w Kołaczycach i Bieździadce, na które często był zapraszany. Był redaktorem młodzieżowego pisma „Znicz” oraz pisma literackiego „Nurty”; przez pewien okres pisma „Piast”. Pisał w nich przede wszystkim dla wsi i o wsi. Za swoje radykalne lewicowe poglądy pociągany był do odpowiedzialności karnej. Po ukończeniu studiów powrócił do rodzinnej wsi. W roku 1937 założył prywatne gimnazjum w Nawsiu Kołaczyckim, aby umożliwić chłopskim dzieciom zdobycie wykształcenia. Po powrocie     do Bieździadki rozpoczyna konspiracyjną walkę z okupantem, m. in. prowadzi radiowy nasłuch, pisze artykuły, rozprowadza podziemną prasę; organizuje ruch podziemny Stronnictwa Ludowego. Gestapo dość szybko zaczęło śledzić jego działalność. 25 stycznia 1941 roku został aresztowany i osadzony w więzieniu mieszczącym się w jasielskiej „Bursie”. W kwietniu 1941 r. wywieziony zostaje do obozu zagłady w Oświęcimiu jako więzień polityczny i otrzymuje numer 11319.   W dniu 15 lipca 1941 roku został rozstrzelany pod ścianą śmierci. 31 sierpnia 1969 roku mieszkańcy Bieździedzy i Bieździadki oddali mu hołd, nadając nowej szkole, wybudowanej na pograniczu tych wsi, imię Stanisława Matysika.